“Stępianie dialektu, a nawet przechodzenie całkiem na mowę lokalną było bardziej rozpowszechnione dawniej (do 1970 roku). Dzisiaj jest nieporównywalnie słabsze. Dlatego też najczęściej powtarzanym zwrotem przez Norwegów jest "Hva sa du?" (Co powiedziałeś?). Pracownicy państwowego radia i telewizji mają obowiązek używać normowanego języka opartego leksykalnie na jednym z dwóch wariantów pisanych (bokmål/nynorsk), ale wymawiać je mogą z dużą swobodą, według upodobania. Skutkiem tej sytuacji jest całkowity prawie zanik normy językowej: każdy mówi wedle uznania, i często takoż pisze. W szkołach nauczyciele nie poprawiają języka uczniów, gdyż nikt nie może twierdzić, że jego język jest lepszy. ”
“Podeszła do okna, a ja patrzyłem na nią, widząc teraz delikatne zmarszczki wokół jej oczu, niewidoczne w świetle dnia (...) I znów pomyślałem o tym, iż przyjdzie zima, i nie wiedziałem, czy chłód i śnieg zabiorą zapach jej włosów; i pomyślałem o tym, co stałoby się, gdyby garść śniegu przytknąć do jej twarzy; i chyba śnieg przejąłby jej zapach, a ja patrząc na białe drzewa i gwiazdy, myślałbym o tym, iż zima pachnie nią. A wtedy mógłbym pójść do jakiejś gospody i upić się po to, aby wracając wężowym krokiem do domu, zaczepiać innych mężczyzn i mówić im o tym, że mógłbym iść poprzez miasto za nią i odnaleźć ją po zapachu.”
“październikowe i ostre powietrze lepiej by smakowało w innym mieście, nie tu. wsiąść do nocnego, pustego tramwaju, drzemać tuż przy swym barwnym odbiciu w zawilgoconej szybie - jechać, drzemać.”
“Bohaterem tej przestrzeni jest jednak miłość. Taka przez duże M. Jestem wobec tego bezradny, nie umiem tego opisać, potrafię się tylko zachwycić, wciągnąć zimne powietrze w płuca i patrzeć tak długo, aż odklei mi się w oku siatkówka. To jeden z tych momentów, w których słowo jest bezużyteczne, a obraz jedynym ratunkiem. Chodzę więc dookoła i robię zdjęcia. I tylko żałuję, że nikogo nie mam tu ze sobą, albo że nikt mnie nie zaczepi i nie zapyta, po co tak się gapię, po co te zdjęcia, czy nie chcę aby w mordę. Bo ja bym wtedy temu komuś pokazał, o tam, i spróbował o tej miłości opowiedzieć. I pewnie by mi się nie udało, więc patrzylibyśmy w końcu w milczeniu.”
“I wtedy zrozumiałem, dlaczego artyści kochają cierpienie, w tych
pojazdach komunikacji miejskiej dotarło do mnie, dlaczego poeci i
malarze upijają się do nieprzytomności. Ponieważ potrzebują cierpienia,
żeby lepiej widzieć, żeby kiedy już sięgnęli dna swego upadku, ujrzeć
to, czego nie widzą inni, co dotyka samej istoty człowieczeństwa i tego,
co wokół.”